Porcelanowej lalki cień... Zaciskałam powieki pragnąc być niewidzialną...

Bo BYŁ taki Ktoś.... Ważny Ktoś...

mój nie rymujący się wiersz uczuć do Niego.... moja spowiedź.... moja podzięka, za to, że jest

Miłość to dawać-nie brać.....Miłość to tęsknić kiedy jesteśmy razem.....Miłość to troszczyć się kiedy tego niepotrzebujemy.....Miłość to słyszeć niewypowiedziane słowa.....Miłość to zaspokajanie ukrytych
pragnień.....Miłość to dawanie niemożliwego.....Miłość to poświęcenie w imię szczęścia drugiego....
Miłość to spełnienie niezrozumiałego


I biłam się z myślami przez dni ostatnie.... i biłam się z tym wszystkim co sie wydarzyło, a co jeszcze się może wydarzyć.... I biłam się i biłam... i od tej bitwy nic innego jak zapuchy pod oczami od płaczu.... Ale czasem trzeba łez, trzaba wylać ich kilka strumieni by oczyścić umysł, by to co złe i co smutne spłynęło ze łzami.... Płacz jest dla mnie swoistym katharsis - oczyszczeniem... Nie pozwala mi na to, bym zamknęła się w sobie....co robię nadzwyczaj doskonale.... Napewno czytając moje wpisy ostatnie, odnieśliście wrażenie, że Porcelanowa ma rozdwojenie jaźni...ale tak nie jest.... Poprostu w moim życiu ostatnio pogoda nastrojów i tok spraw zmienia się jak w kalejdoskopie.
Zaledwie pare dni temu, a wydaje się to chwilka odkryłam w sobie uczucie.... Uczucie, którego nie umiem nazwać przyjaźnią - bo to za mało.... i nie mogę nazwać miłością, bo nie wiem czy to nie zbrodnia.... jedyne co wiem to, to że jeśli to miłość, to niezaspokojona ...moge ją wprost nazwać platoniczną, wirtualną.... ale nie wyimaginowaną... Jeśli to miłość to jest we mnie, żyje i budzi me serce do życia jak Feniks z popiołów.... Niestety zostanie w mym sercu na zawsze.... skrywana jak największa tajemnica...bo tak musi pozostać...bo choć ja tego nie chcę, tak zadecydował los.....  I nie muszę zgadywać przyszłości kart...wiem dobrze, przyszłość znam...wielka miłość nie pisana nam. I mimo, iz nigdy nie usłyszy, że Go kocham...i mimo iż nie dowie się jak to jest być kochanym przeze mnie... i mimo, że nigdy nie poczuje ciepła mych dłoni na swoim ciele, dotyku warg na swoich ustach.... nie zbudzi sie i nie zaśnie przy mnie.... to jestem szczęśliwa.... Bo dał mi to co myślałam, że dawno we mnie umarło... bo sprawił, że dzień się uśmiecha do wieczora.... i, że uśmiecham sie ja.... Bo sprawił, że rośliny w mym sercu to nie kaktusy, a jedynie róże z cierniami...
I dał mi poczucie świadomości, że, jest na świecie ktoś, kto mimo dzielącej nas odległości wyczuwa moją obecność, że zna moje myśli, że uśmiecha sie gdy myśli o mnie, że jest Ktoś komu jestem potrzebna jako przyjaciel...jako bratnia dusza, by choćby na chwilę poprawić Mu humor.... I to wszystko jest tak magiczne, i tak niewiarygodne, że moja mała główka nie może pojąć ogromu szczęścia jakie ofiarował mi los....
I choc wiem, że w tym wszystkim tak naprawde los jest okrutny.... bo dał mi i odebrał, nim zdążyłam to głośno nazwać...to godzę się z tym... Bo moje uczucia sa nie ważne...bo najważniejsze są Jego.... I gotowa jestem, i godze się na to by kosztem swojego szczęścia podarować komuś szczęście... i godzę się by na to szczęście parzeć z boku.... I będę najszczesliwszą osobą na tej planecie jeśli On trwając w swym szczęściu, opowie mi o nim, bym i ja mogła się tym jego szczęściem cieszyć....Jesli od czasu do czasu powie mi, jaką wspaniałą kobietą jestem i, że dla Niego jestem wyjątkowa... Wystarczy mi to za wszystko.... bo Jego uczucia sa ważniejsze....są najważniejsze....  I dziękuje Bogu i losowi, że postawił Go na mojej scieżce życia...., że pozwolił mi stać się częścią Jego histori. I gdybym pewność miała, że mnie Bóg usłyszy, że odmieni to mój los....to wykrzyczała bym na całe gardło jak bardzo szczesliwa i nieszcześliwa jestem.... I miała bym pretensje i składała podzięki za to, że Go nie mam i mam..... i popłakałabym się znowu bo i szczęście i nieszczęście potrzebuje łez, by naznaczyć swe istnienie....

Reasumując oświadczam Wam moi mili, że w swym nieszczęściu i świecie mokrym od łez jestem CHOLERNIE SZCZĘŚLIWA!!!!!

I chcę cię bardzo i nie mogę chcieć.
I mieć chcę ciebie i nie mogę mieć.
I dawać wszystko i nie mogę dać.
I brać chcę miłość i nie mogę brać
.


Przepraszam za nadużycie w tym wpisie słowa szczęście, ale samo pchało sie pod palce.

Coś o łzach....
http://www.youtube.com/watch?v=T0iOiPVXK4Y&feature=related